Zmiany w Dropboksie i SkyDrivie. A i tak GDrive wkrótce zmiecie wszystkich?

W Sieci zaczyna się walka o chmurę (Fot. Flickr/kevin doole/Lic. CC by)

W Sieci zaczyna się walka o chmurę (Fot. Flickr/kevin doole/Lic. CC by)

W Sieci zaczyna się ostra walka o chmurę. Jako że mityczny dysk Google’a w końcu już chyba zadebiutuje, dotychczasowi liderzy rynku, Dropbox i SkyDrive Microsoftu, postanowili w ostatniej chwili przyciągnąć nowych użytkowników. Gdzie najlepiej przechowywać pliki?

Dyski wirtualne na razie jeszcze nie są używane masowo przez internautów, ale wszystko wskazuje na to, że to jest właśnie przyszłość. Tak przewidują różni prorocy, ale nie trzeba być prorokiem, żeby to wiedzieć. Chmura to po prostu wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda.

A ponieważ w tym roku w końcu już chyba zadebiutuje długo wyczekiwany GDrive, na rynku zaczyna się robić ciasno, oczywiście z korzyścią dla użytkowników.

Co nowego w Dropboksie?

Dropbox właśnie wprowadził jedną drobną, ale za to bardzo fajną zmianę. Użytkownicy Dropboksa mogą teraz udostępnić plik albo i cały folder spoza katalogu publicznego osobom, które konta w serwisie nie mają.

Przechowywany w chmurze plik można udostępnić komuś spoza Dropboksa jednym kliknięciem – generując publiczny link do niego. Znajomy, który dostanie ten link, może przejrzeć zdjęcia, przeczytać dokument (nie ma możliwości edytowania go) itp. Oczywiście nie ma on dostępu do innych plików.

11% mężczyzn woli iPada od kobiety

Nowa funkcja sprawia, że dzielenie się plikami jest szybkie, proste i wygodne. Wielu użytkownikom niewątpliwie to się bardzo przyda.

Fot. Dropbox

Fot. Dropbox

A Microsoft kombinuje

Dotychczasowi użytkownicy SkyDrive’a też się mają z czego cieszyć, w przeciwieństwie do nowych. Microsoft oferował do tej pory każdemu po 25 GB darmowej powierzchni – czyli całkiem sporo w porównaniu z 2 GB Dropboksa – ale wygląda na to, że te czasy się skończyły.

Teraz nowi użytkownicy będą mieli do dyspozycji tylko 7 GB za darmo. Za 10 dolarów rocznie można mieć dodatkowych 20 GB, za 25 dolarów rocznie – 50 GB, a za 50 dolarów rocznie – aż 100 GB. Czy ten cennik jest korzystny? O tym już musi zdecydować każdy indywidualnie.

Mnie trochę dziwi, że Microsoft zdecydował się dawać mniej za darmo, w końcu dotychczas właśnie te 25 GB przyciągało ludzi. Ale pewnie gigant wie, co robi. Ważna informacja: ci, którzy wrzucili na SkyDrive’a jakieś pliki przed 22 kwietnia, będą mieli prawo do 25 GB darmowej powierzchni.

Nowy patent Microsoftu: wyniki wyszukiwania zależne od inteligencji użytkownika

Ale oczywiście zmian wprowadzono więcej i są wśród nich też takie, które użytkowników ucieszą. W najbliższych tygodniach ma pojawić się nowa aplikacja desktopowa SkyDrive’a, umożliwiająca przeglądanie internetowego dysku, a także zarządzanie nim z poziomu Eksploratora Windows. Oczywiście trzeba będzie do tego mieć Windowsa (Vista, 7 lub 8).

Windows nie jest oczywiście konieczny, żeby korzystać ze SkyDrive’a. Microsoft zapowiedział aktualizację aplikacji na Windows Phone’a oraz iOS-a, ma też zostać wypuszczony klient SkyDrive’a dla systemu Mac OS X Lion. Innymi słowy, Microsoft otwiera się na kolejne urządzenia i platformy, tak żeby użytkownicy mieli dostęp do plików przechowywanych w chmurze, kiedy i gdzie zechcą.

Oznacza to, że gigant przygotowuje się do starcia z kimś jeszcze oprócz Dropboksa. Z wirtualnym dyskiem Google’a, który ma się pojawić już za chwileczkę, już za momencik.

Coś się zaczyna dziać w GoogleDocs

I wreszcie ostatni element układanki. Koledzy z Antywebu zauważyli, że niektórzy użytkownicy GoogleDocs mają już nie 1 GB, ale 5 GB dostępnej za darmo powierzchni. To znaczy, że coś się dzieje, coś więcej niż kolejna plotka.

Z plotek, które podawałem na początku kwietnia, co prawda wynikało, że GDrive zaoferuje bezpłatnie tylko 1 GB miejsca, ale wiecie, jak to jest z plotkami. Kilka dni temu pojawiła się informacja o 5 GB – i w kontekście tego, co zauważyli panowie na Antywebie, wydaje się ona już w miarę pewna.

Michael Mann w ciągu 24 godzin kupił 14 962 domeny. Ile na tym zarobił?

To by oznaczało, że Dropbox ma się czego bać. Oczywiście, są wyznawcy tej małej firmy, niżej podpisany nawet do nich należy, bo zwykł kibicować temu co małe. Ale faktem jest, że GDrive może bardzo łatwo zmieść Dropboksa z powierzchni ziemi, choćby poprzez integrację z innymi usługami Google’a.

Jeśli GDrive będzie wygodniejszy, a na dodatek zaoferuje mi więcej za darmo niż Dropbox, z pewnością zastanowię się nad przejściem na stronę giganta. A co Wy na to wszystko? Trzymacie pliki w Dropboksie czy czekacie na mityczną usługę Google’a? A może uważacie, że i tak nic nie przebije SkyDrive’a?

Więcej na ten temat: GDrive

Regulamin komentowania

0 comments

Komentarze archiwalne